A Ty jak sobie poradzisz? Sprawdź, z jakim dyktandem zmierzyli się uczniowie w Brodnicy

Fot. Starostwo Powiatowe w Brodnicy
„Pośród bezbrzeżnych gołoborzy albo sczerniałych starodrzewów” – to tylko fragment dyktanda przygotowanego przez polonistkę Dianę Zabłotną na XIII Powiatowy Konkurs Ortograficzny.

Tekst pt. „Strzeż się trzynastki” nawiązywał do trzynastej edycji konkursu i obfitował w pułapki ortograficzne, z którymi najlepiej poradziła sobie Karolina Kulka z I LO w Brodnicy. To ona zdobyła I miejsce i tytuł Mistrza Ortografii Powiatu Brodnickiego 2015.

W powiatowym konkursie już od trzynastu lat rywalizują zwycięzcy szkolnych etapów konkursu, przedstawiciele wszystkich szkół ponadgimnazjalnych z powiatu brodnickiego. Pomysłodawczynią konkursu jest Gabriela Dogońska, a tegoroczny konkurs przygotowały: Jolanta Wieczorek, Małgorzata Wróblewska i Diana Zabłotna.

Dla chcących spróbować swoich sił przedrukowujemy tekst dyktanda:

Strzeż się trzynastki

Trzynastka w tradycji żydowskiej i w Japonii jest synonimem szczęścia, ale piątek trzynastego jest pechowy dla Słowian, mieszkańców krajów anglosaskich, niemieckojęzycznych oraz północno- i środkowoeuropejskich. Według nieoficjalnych teorii złą sławę data ta zawdzięcza francuskiemu królowi Filipowi Pięknemu, zadłużonemu u templariuszy. Nie chcąc uregulować długu, trzynastego października uwięził on przywódców zakonu, uprzednio oskarżywszy ich o bałwochwalstwo i herezję.

Niektórzy wierzą, że w piątek trzynastego oddziaływanie magii jest najsilniejsze, co sprzyja odprawianiu rytuałów. Podobno w województwie świętokrzyskim, na Łysej Górze, pośród bezbrzeżnych gołoborzy albo sczerniałych starodrzewów spotykają się czarownice. Bezdroża i rubieże wypełniają niedorzecznymi śpiewami a’capella, złorzecząc sobie nawzajem z histerycznym chichotem. Ni stąd ni z owąd na huculskim wierzchowcu zjawia się ich zwierzchnik, ogorzały ladaco, książę wszech piekieł, karząc je okrutnie, by zażegnać swary. Niejedna z tych femme fatale zanim czmychnie znienacka, na łapu-capu wyrzeka swoje abrakadabry i czary-mary, po czym wrzuca do karminowoczerwonych płomieni skrzydło nietoperza, warzuchę polską, superkwaśny rzewień lub mrzygłód i warzy naprędce całe chochle gorzkiej mikstury. Ale wtedy z otwartych na oścież wierzei pobliskiego klasztoru z refektarzem, kruchtami i wirydarzem, spomiędzy krużganków wychyla się ojciec Błażej, przeor i egzorcysta.

Co w tym dniu mogłoby nam się przydarzyć niedobrego? Upadek asteroidy, tsunami, trzęsienie ziemi, a może po prostu niedotarcie na czas do pracy? Nie przechodźmy więc pod niebosiężnymi, lub nawet nie największymi, drabinami i nie pozwólmy kruczoczarnemu kotu przebiec wzdłuż lub w poprzek drogi. Tak naprawdę najniebezpieczniejsze jest czarnowidztwo i samospełniające się przepowiednie. Lepiej nie witajmy się przez próg, nie zawracajmy z drogi i odpukujmy w niemalowany heban. A nuż to pomoże…

Kurier PAP
Komentarze
PODZIEL SIĘ
Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Newsowy.pl" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.